don't
judge
me,
you
only
see
what
I
choose
to
show
you
2011-10-14 07:52:35 skomentuj (3)
czas spełnienia
więc spleć palce z moimi palcami i chodź, prowadź i daj się prowadzić, tam gdzie czeka nas czas, dobry czas, tam gdzie czeka nas czas, dobry czas spełnienia
2011-09-06 17:59:18 skomentuj (2)
razdwatrzy
szybkie, trzy przewodnie myśli ostatniego dnia sierpnia:
1) polska popieprzona służba zdrowia. przeszło 3tygodnie czekać na zdjęcie szwów, po ówczesnym spieprzeniu sprawy i podwójnym szyciu? i aż się prosi, by reklamową Erę i 'takie rzeczy tylko w erze' zamienić na coś innego.
a uczucie wykąpać się cała po przeszło miesiącu - szał ciał :]
2) nigdy więcej nie palę fajek. i przykro, że mówię to dopiero teraz, kiedy na własne oczy widzę, na własne uszy słyszę 'rak, chemioterapia, nie jest dobrze, jest źle'. nigdy nałogowo nie paliłam, nie ciągneło mnie, nie zamierzalam się w to wciągnąć. zawsze fajki były dla mnie albo jako dodatek do alkoholu, albo odskocznia przy dwustoprocentowym wkurzeniu. bo najzwyczajniej w życiu się 'nie opłaca'
3) 'into the wild'
niepojęte mieć taką odwagę i siłę w sobie, by zdecydować się na coś, o czym miliony nawet nie śni.. a egoizm przemilczę.
szczerze i gorąco polecam nie tylko film, ale i muzykę Eddiego
'happiness only real when shared'
2011-08-31 22:48:27 skomentuj (2)
cytrynka
coś na zasadzie symbiozy udaje się.
bo chyba dostałam tę swoją życiową szansę
i ściskając jak cytrynkę,
i być ściskanym jak cytrynka
daję z siebie wszystko
a gdy dni lecą jak oszalałe, czuję że żyję :)
would you lay with me and just forget the world?
2011-08-26 11:03:54 skomentuj (4)
22lipiec
wykorzystać dana szansę najlepiej jak się potrafi
nie krzywdząc przy tym drugiej osoby
dać to co najlepsze, i samemu dostać to, czego pragniesz. coś na zasadzie symbiozy
can i?
2011-07-24 23:31:19 skomentuj (4)
.
"wiesz, zauważyłam u Ciebie taki stan...jakby go nazwać? otępienia, to może zbyt wielkie słowo..ale wiesz co mam na myśli? tak jakbyś żyła z dnia na dzień i nie cieszyła się chwilą, tak jakby wszystko Ci spowszedniało. powinniśmy się przecież cieszyć z uśmiechu człowieka obok, z promieni słonka i wiatru na twarzy. a Ty jesteś przygaszona, co? nie widzę radości, szukam i nie widzę. wiem, wiem. bo obowiązki, bo pomyłki w kwestii facetów, bo zawsze w domu się znajdą jakieś problemy.. ale tego nie zmienimy, a życie mamy tylko jedno. i sami decydujemy, jakie ono będzie"
Tagi: otępienie?
2011-07-17 18:19:23 skomentuj (0)
let's change something?
silna wola?
postanowienia?
zrobić coś, by być w końcu, kurwa, szczęsliwym?
let's change something?
2011-07-08 12:07:37 skomentuj (2)
FASCINATED
niesamowite uczucie kiedy spełnia się Twoje jedno z największych marzeń
te ciarki, energia i przeogromne wzruszenie nie odstępują mnie na krok od sobotniego wieczoru
szczęśliwsza o kilka stopni endorfinkowych
wdzięczna, że mogła to przeżyć, zobaczyć, poczuć
z ciężkim sercem powracająca do szarej rzeczywistości. choć rzeczywistości nieco innej - bogatszej o spełnionego drima.
zahipnotyzowana wciąż, na długo.
2011-06-20 22:52:02 skomentuj (3)
kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada
zabawne jak życie lubi się plątać. lubi tak torować swoje własne ścieżki, żeby przejść było jak najtrudniej.
zabawne jak sami sobie możemy te ścieżki poplątać.
spotkali się, powymieniali śmiech ze swoich obu przeogromnych poczuć humoru, polubili się. on chyba nawet bardziej niż ona.
ale ona też polubiła. człowiek przy którym płakała ze śmiechu.
i to jej poczucie humoru zgubiło ją najbardziej.
przy każdej mozliwej okazji opowiadała mu o swojej koleżance, a jego sąsiadce z miejscowości obok. 'a tak, kojarzę ją z widzenia'.
przez pół roku ona nigdy nie pomyślala o nim w kategorii 'mhm, fajny facet. w sumie to moglibyśmy spróbować..'. przez pół roku ani razu nie zatęskniła, ani nie pomyslala tak, jak myślala o innych.
on? on chyba inaczej, niż ona to sobie wyobrażała, interpretował ich rozmowy. nie sądziła, że za każdorazowe 'masz pozdrowienia od M', M to, M siamto M tamto, on pomyśli że go lubi i naprawdę chce pozdrawiać.
i w ciągu jednej nocy, jednego poranka, zakochała się. zakochała się ona w prostym, chudym, urodą niegrzeszącym chłopaku ze wsi.
'Ty to tak naprawdę, czy to pewnego rodzaju szydzenie?'. - pytała koleżanka, bo znała jego z opowieści innych. ją także znała bardzo dobrze. wiedziała, że to nie może być prawda.
kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada.
wykopałam sobie dołek, i na własne życzenie w niego wpadłam.
2011-05-27 16:40:12 skomentuj (3)
.
naiwność boli.
2010-10-21 19:24:44 skomentuj (6)
my ugly boy, my sweetest toy
Mowia, że do trzech razy sztuka, nie?
a ja do ilu mam policzyć? ile policzyć palców jednej ręki, potem drugiej? aż skończą się palce?
okej, to będzie kolejnych dziesięć u stóp. łącznie jakieś dwadzieścia. ale ile można.. ? nie znudzi sie w końcu? nie wypali?
nie zmarnuje się siła i potencjalna energia którą ja mogę w to wszystko włożyć?
so pitiful pomyślalam sobie dziś rano. albo to druga strona jest pitiful. tylko, że nie znam nawet konkretnego powodu byciem pitiful.
zbanowano..
matka pocieczycielka strapionych i zdołowanych.
bo przecież fajnie się jest pobawić, rajt?
'my ugly boy, my sweetest toy'
zbanowano.
i aż żal myśleć o tym jak genialnie zapowiadał sie piąteksobotaniedziela na wspólnym wyjeździe gdzieś w góry, w domek, odcięci od świata, a wszystkie plany szlag trafił.. już nawet ulubione trampko-tenisówki i bluzę pod kolor oczu przyszykowałam :)
no more spotkań z promotorami na samym początku października!
2010-09-28 14:11:18 skomentuj (6)
są dni
są dni kiedy wszystko mnie przerasta
są dni,
i dziś jest sobota.
uciekam więc jak najdalej..
na dziś, na dzień i noc. z tymi, których kocham najbardziej.
z tymi, którzy są i BĘDĄ.
dla których zabawką nigdy nie będę.
2010-09-18 09:59:18 skomentuj (5)
zaskocz mnie jeszcze bardziej!
daj mi nadzieję, bym uwierzyła, że ta powydziwiana i pokrzywiona na wszystkie możliwe sposoby rzeczywistość jest w stanie mnie zaskoczyć. w pozytywny sposób zaskoczyć. tak mnie zaskoczyć, bym rano wstała z większą energią i chęcią do pracy, działania.
tak, żeby chciało mi się wstawac.
i wreszcie tak, bym kładła się z prośbą by taki dzień był jutro, pojutrze, popojutrze.
zaskocz mnie jeszcze bardziej!
2010-09-10 00:48:29 skomentuj (4)
winter winds
Oh, the warmth in your eyes swept me into your arms..
Was it love or fear of the cold that led us through the night?
For every kiss your beauty trumped my doubt..
2010-09-03 13:17:29 skomentuj (4)
żyć, a nie istnieć
żyć,
a nie istnieć.
wizja wolnego września mnie przeraża..
bo choć wiem, że minie niespodziewanie szybko, ale po co mi on, jak będzie rownie takim samym miesiącem w roku jak pozostalych 11?
2010-08-30 13:19:29 skomentuj (5)
sama
piątek wieczór.
nie lubię być sama w piątek wieczór.
w ogóle nie lubię być sama.
2010-08-20 20:20:01 skomentuj (3)
"meet you on the other side"
na ogół tego nie robiłam,
ba, nigdy tego nie robiłam, ale dziś przeglądając oferty pracy w swoim mieście otworzyłam zakładkę 'pan pozna..'.
zabawne jak niektóre posty bardzo się różnią. nie tylko sposobem pisania, stylem czy nawet głupią, ale czasami ważną interpunkcją, ale wyraźnym, mocno rzucającym się w oczy.. rodzajem?
i układając dwa zdania, o tym, że nie wiem co to zdrada, ale za to nie obca mi jest obojętność i wykorzystanie, naciśnęłam 'wyślij'.
bo skoro potrafiłam zaufać człowiekowi z drugiego końca polski, w odległości najbardziej oddalonych miast od siebie, to czego by nie kliknąc głupiego przycisku 'wyślij?'
spróbuj szczęścia,
dziś,
Ty też.
2010-08-17 21:03:40 skomentuj (3)
hope
nadzieja, że można odbudować przyjaźń utraconą kilka lat temu.
odbudować i naprawić wszystkie zło co sie wyrządziło.
że mozna nadrobić stracone chwile
przeprosić jeszcze raz
prosić o zaufanie
i na nowo poczuć się potrzebnym.
2010-08-10 14:56:41 skomentuj (4)
paranoja
paranoja.
ktoś ostatnio dobrze odpowiedział mi własnie tym słowem, jak powiedziałam, że nie wierzę w miłość.
bo nieważne jak bardzo para wyglądalaby na zakochaną, nieważne jak długo by już byli razem ja i tak stwierdzę, że to nie ma sensu. że on [przeważnie] oszukuje ja, zdradza, kłamie.
paranoiczne, nienormalne, obsesyjne.
a życ z dnia na dzien trzeba przecież dalej.. czy się tego chce czy nie.
2010-08-05 18:04:58 skomentuj (4)
ba, za milion usmiechow
podroz za jeden usmiech juz za mna.
zbyt szybko minela, zbyt szybko minelo wszystko.
po prostu raj na ziemi. inaczej tego nazwac nie moge. wielki dystans przez te wszystkie dni dal mi nie tylko niezapomniane przezycia, chwile, setki zdjec, satysfakcjonujaca jak na mnie opalenizne, ale tez uswiadomil mi takze jaki szary jest tu swiat i zycie moje w polsce. jaki szary i bezbarwny. a przeciez mowilam 'jak wiele sie ostatnim pol roku zmienilo', fakt moze i zmienilo, ale to nadal jest zbyyt szary, zbyt bezbarwny, zbyt monotonny i zbytnio nieciekawy swiat.
i mialam wrocic z dystansem i nowa, nie wiem, moze jakas wewnetrzna energia..
dystans do niego jest. nazbieralam pewnie z kilka kilogramow, ktore z pewnoscia wystarcza mi do tego zeby skasowac jego nr.
o bozym swiecie takze zapomnialam, ale i poukladalam sobie gdzieniegdzie w szufladkach jak byc powinno, moje male plany, marzenia, oczekiwania. taaak, oczekiwania to dobre slowo.
2010-07-20 14:12:50 skomentuj (3)
podroz za jeden usmiech
probujac zapomniec o bozym swiecie,
zdystansowac sie porzadnie
i powrocic z nowa energia, sila i checia do dzialania.
z odrobine trzezwiejszym umyslem,
bacznie stapajacym po ziemi.
bez ciaglego marudzenia i narzekania.
nie z nadzieja, ze bedzie najpiekniej, najlepiej - z nadzieja ze bedzie po prostu dobrze.
'podroz za jeden usmiech'
2010-07-09 19:52:49 skomentuj (5)
and i wait without you
Minęło sporo czasu od ostatniego mojego spotkania tutaj, czy coś się zmieniło?
Po pierwsze, doszłam do siebie i zrozumiałam jaką kretynką bylam [choć powodu dlaczego nią byłam już pojąc nie mogłam i nadal nie mogę] , a po drugie obiecałam sobie całkowite odcięcie się od niego. Od toksycznych spotkań, w których prawdę mówiąc gwoździem programu zawsze był dekolt [nie, nie dziwi mnie to w ogóle, nie]. Od spotkań w których brakowało prawie wszystkiego. Od zwyczajnych, prostych rozmów po najmniejszy wzajemny szacunek i zainteresowanie życiem drugiej osoby. I wreszcie, od spotkań, które niezależnie czy trwały 15 minut, czy 5 godzin zaczynały i kończyły się kłotnią/fochem/milczeniem.
I chciałabym sobie uwierzyć, zaufać, obiecać – że jeśli da znak życia po dziesięciodniowym milczeniu to nie zgodze się na żadne spotkanie, rozmowę, ba, że nawet nie odpiszę. Chciałabym bardzo. Chciałabym bardzo uwierzyc i udowodnić sobie i innym, że nie jestem aż tak bardzo naiwna, łatwowierna i zbyt szybko angażująca. Choć z tym ostatnim, no idea, już chyba się nie da nic zrobić.
I opłacalną była wymiana godzin nocnych - kłaść się wtedy, kiedy to pierwsze ptaszki w najdłuższe dni w roku już zaczynały swój dzień przypominając o tym w melodyjny sposób.przynajmniej spokój do października ;)
/tym razem zostaję tu na dłużej./
2010-07-03 23:25:19 skomentuj (3)
goes on..
dalej brnąc do przodu w nieznane, pakując się w coś, co zaraz chce skończyć jednak nie ma odwagi.
po drodze łapiąc w zachwycie i łapczywie to, co daje jej otoczenie. nieważne czy zasługuje na coś lepszego czy też nie. i zastanawia się czy kwestię 'lepszy rydz niż nic' uznać za prawdę.
a ona nie chce rydza. chce coś naprawdę prawdziwego, szczerego i oddanego.
pragnie czegoś, co sprawi jej uśmiech każdego rozpoczętego dnia. a w ciągu dnia na samą myśl zrobi się jej gorąco. ze szczęścia. ot, zwyklej świadomości.
pragnie czuć się porzebna, nie pod względem fizycznym, ale tym drugim także.
i cicho szepcze, że chciałaby zachowaną, poprawną kolejność. a nie od tyłu, od najłatwiejszej dla każdego strony.
coś prawdziwego, szczerego i oddanego.
między innymi po to, by rozmawial ze MNĄ, a nie z moim dekoltem.
a może Ty? potrafisz mi to dać chociaż w połowie?
2010-06-05 18:15:06 skomentuj (4)
ani ani
ani zazdrości, ani żadnego budowania, ani nawet burzenia, bo burzyć nie było czego.
ot, małe coś co zbyt szybko przekształciłam na swój model wyobrażenia. wyobrażenia, że skoro padło słowo no to jest już zajebiście i pięknie. ale zapomniałam, że to czyny głownie, a nie słowa pokazują nam jak jest naprawdę w rzeczywistości.
i sajgon w każdym możliwym aspekcie życia. dom, przyjaźń, uczelnia, zdrowie. to na eM już wyżej wymieniłam.
i uwielbiam zdanie: "mi do szcześcia potrzebna jest tylko miłość i przytulanie" :)
2010-05-22 11:58:34 skomentuj (4)
zazdrosc
zawsze myślała, że zazdrość zbliża, że sprawia, że ta druga osoba bardziej się zbliży, bardziej postara, bardziej się zaangażuje.
zawsze myślała, że zazdrość jest jak kawałek ostrej papryczki w wykwintnym daniu, która dodaje nie tylko smaku, ale i pięknego wyglądu, w oczywiście małej, odpowiedniej ilości.
zawsze myślała, a dziś zastanawia się czy po prostu za bardzo się tym wszystkim przejmuje, przeżywa czy też może stała się hardą sucz, której jeszcze pół roku temu nie było. ani hardy, ani sucz. ani całej reszty określeń, która jak pstryk, ot tak, zmieniła jej życie.
zawsze myślała, że nie szuka przygód.
hej mała, Ty to już może lepiej nie myśl..
2010-05-08 09:53:15 skomentuj (4)
no idea
i ten sam facet jednego dnia potrafi powiedzieć, że zalezy mu na mnie, że chciałby, by było coś więcej między nami, że nie przyjedzie na imprezę na której mnie nie będzie, bo ma gdzieś inne dziewczyny, by na drugi dzień stwierdzić, że on nie szuka na razie dziewczyny. bo się zraził, raz a porządnie. aaa nie, wróć. pokręciłam. było inaczej. najpierw, że mu zależy. potem, że nie szuka dziewczyny, a dopiero później, że inne go nie interesują. no idea.
i też ten sam, na koniec potrafi się obrazić i tupnąć nóżką w ramach foszka, że nie dam rady przyjechać. że nie rzucę wszystkiego, masy rzeczy do zrobienia, nauki, projektów, sprawozdań i nie przyjadę. że nie zarwę kolejnej już nocy.
chyba muszę stac sie bardziej stanowcza, asertywna i pewniejsza siebie.
torba spakowana, czas oderwać się od miasta i parszywej, powydziwianej rzeczywistości.
witaj, łikendzie majowy.
2010-05-01 13:07:45 skomentuj (4)
między pomiędzy gdzieś..
czy facet na drugim spotkaniu opowiadając mi o swoim życiu, o tym jak cięzko ma ze swoją rodziną, o tym jak utrzymuje swoich ośmioro młodszego rodzeństwa jest fair czy po prostu bierze mnie na litość?
zbajerowałby mnie na litośc? moje łzy na policzkach może tak, ale jego świeczki w oczach?
jest fair bo chciał, bym wiedziała w co się pakuje? czy niefair myśląć, że skoro tak powie nie odejdę, by go 'wspierać'?
ale dzięki niemu zyskalam duzo: gorączke 38,5 stopnia i utrzymujący sie juz drugi dzień bół gardła, niemozliwy do usunięcia żadną ilością tabletek..
2010-04-25 10:38:23 skomentuj (4)
.
zachwiana równowaga
2010-04-22 17:44:59 skomentuj (0)
niby
niby okej. niby uczelnia okej. niby wszystko do przodu. niby chęc na naukę i wchłonięcie masy nowych i dziwacznych rzeczy jest. niby wszystko okej, ale coś nie daje mi spokoju. i nie wiem czy to jakiegoś rodzaju przesilenie, zgrzyty gdziekolwiek nie spojrzę, czy brak bliskiej osoby obok daje się we znaki. psychicznie i fizycznie.
i jestem w przysłowiowej kropce, dodam od siebie, jebanej kropce. i nie wiem w którą stronę pojsc, by kropka urosła do miana..
ja wiem? kuli? whatever.
2010-04-20 20:18:37 skomentuj (4)
come back to reality
wyszaleć się tak, żeby zapomniec o wszystkim a przy okazji nie narobić głupot i być z siebie dumnym!
jeden zero dla mnie.
2010-04-09 13:04:40 skomentuj (3)
